sobota, 12 października 2013

Rekrutacja 009#


Podczas gdy każdy zamartwia się sforą problemów życia i śmierci to wiszące na niebie chmury pokazują nam najlepiej jak bardzo można mieć wszystko w dupie...

 tak bardzo by narodzonym jednego dnia w milczeniu, bez picia alkoholu, sexu i papierosów można pod wieczór się rozpłynąć.. ot tak... po prostu.

Szarwant był ostatnio zbyt poirytowany rekrutacją nowych członków. Każdy wiedział lepiej, każdy myślał swoje a nikt nie chciał go słuchać. to wyjątkowa sytuacja gdy musiał odmówić zdarzyła się dzisiaj aż pięć razy na sześć przypadków. Trudno by było przyjmować każdego... to jak napisać na czole "jestem samobójcą". Pod wieczór był zbyt zmęczony na trening i usiadł w arkadach między trasami Imielin - Natolin.
-To piękne arkady są, widać z nich wszystkie pociągi... w ciemności stajesz się najpotrzebniejszym obserwatorem. Szarwant ujrzał Starego Weterana. Była to ksywka od przejść jednego z najwytrzymalszych mieszkańców kanałów. Często słyszał że szczęściem jest spotkać starca który według legend wychował się w nich po Powstaniu Warszawskim.
-Czemu nigdy nie wyszedłeś na powierzchnię, starcze? Spytał Szarwant refleksyjnie. Usłyszał dobrotliwy pomruk.
-Moja zabita w Aushwiz matka często mi powtarzała, że nawet po wojnie Niemcy siedzieć tu będą i plamić nasz naród a ja nie chcę wyjść aby zobaczyć zlepek narodowości. Walczyłem o Polskę w Polsce... nie o homoseksualizm i nieoficjalny rozbiór... Szarwant bez słowa zrozumiał tą prostą zależność, w duchu cieszył się że ktokolwiek jeszcze rozumie sens walki w Polakach po tylu latach dupodajki.
-Powiedz mi starcze.. Mieszkam tu już dwa lata, ty całe życie, przywykłem do ciemności, noszę odznaczenie Dretheren i co dzień ćwiczę by się doskonalić... Jaką to ma wszystko misję... czym naprawdę są bracia Death i Tren?
-Czym? raczej kim? Zamruczał pociesznie Weteran. -Musisz zrozumieć Rafał że to, iż obydwaj urodzili się dostając od Boga tylko po jednym oku, Death prawym, Tren lewym, nie czyni z nich abominacji. To raczej forma zapłaty za inny dar, ten który siedzi w ich małych sercach i każe im mimo mroków, niewygód i nagonki społeczeństwa wstawać co dzień rano gotowymi do walki za to co jeszcze w Polsce ważnego zostało...
-Skąd znasz moje imię? Rafał odwrócił się lecz nikogo z nim nie było... Poważnie bał się duchów a te ciemności nie działały dobrotliwie na psychikę... Przed północą wrócił z rekrutem do box'u.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz