sobota, 12 października 2013

Posesja 008#


To już się zaczęło...i nikt z nas szanowni panowie nie miał na to wpływu....

Dzień czwarty, mógłbym rzec... dzień czwarty siedzę zapatrzony w przestrzeń i nie może mi nic przyjść do głowy. Nie wiem co układać, nie wiem jak ułożyć, cały mój pokój zasypany jest drewnianymi klockami... reszta pokoi to stare budowle. gdzie moja kreacja? Gdzie mogłem zostawić swoją pasję w tworzeniu czegokolwiek... każda chwila zdaje się mieć ich nieskończoność... mija minie już setne auto... każdy zaprasza do środka a ja nie reaguję... czy to złe czy zwyczajne?

Nade mną siedzi rząd panów. Panów ubranych w Czarne garnitury, każdy z nich ma siwy krawat, każdy z nich nie ma włosów na głowie, każdy z nich nie zdejmuje przeciwsłonecznych okularów i do tego te zapchane banknotami teczki... czasem pytam się kim ja jestem.
Tren wstał oblany zimnym potem. Częstokroć powtarzał sobie w myślach że to nienaturalne móc spocić się od samego myślenia o rzeczach strasznych.
-Tak samo jak mieszkanie w kanałach nie wydaje się być naturalne. Uśmiechnął się Death.
-Przestań mnie czytać.
-Za głośno myślisz. Odwrócił się Death na kołdrze a potem Tren słyszał jedynie chrapanie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz